środa, 25 marca 2015

Kloniki nie muszą być brzydkie.

Ciąg dalszy mojej nadaktywności blogowej :-)




Te dwa maluchy są wielkości Kelly i znalazłam je w zeszłym roku w SH. Początkowo miały być dawcami ciałek, bo mają je solidne, z twardego plastiku, potem dziewczyny polubiłam. Przebrane w firmowe ubranka Kelly znacznie zyskały na urodzie.  Właśnie w to je przebrałam:


Może pięknemu we wszystkim ładnie, ale zdecydowanie lalki niepozorne dzięki ładnym ubrankom zyskują na urodzie. Za sygnaturę lalek wystarczyć musi nieśmiertelne "Made in China" na plecach. Chyba pochodzą od tego samego Chińczyka,  bo pomimo drobnych różnic w kolorze ciałek i makijażu, mają identyczną "budowę" i charakterystyczne "skazy" - linie z tyłu głowy poniżej włosów. Włosy są sztywne i jest ich niewiele - blondynka ma chyba oryginalną i nienaruszoną fryzurę, natomiast u szatynki prześwituje łysina, dlatego pewniej czuje się w kapeluszu.  
Dla każdego, kto nie podziela mojej sympatii dla tych bezimiennych dziewczynek, mała porcja naprawdę paskudnych klonów Kelly (zdjęcia z sieci):



13 komentarzy:

  1. Hello from Spain: lovely dolls. I really like the outfits. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you. I think it's one of the most beautiful dresses for Kelly.

      Usuń
  2. Niektóre kloniki są bardzo ładne, czasem ładniejsze niż firmowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli zaczynam się o tym przekonywać :-)

      Usuń
  3. W ubrankach Kelly wyglądają super! A i buźki same z siebie mają bardzo ładne...Ta blondynka ma ekstra włosy, kitko-warkocze są świetne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, fryzurka jest bardzo pomysłowa :-)

      Usuń
  4. Piękne ubranka zdecydowanie poprawiły ogólną urodę tych laleczek, natomiast o twarzach kloników na ostatnich zdjęciach raczej się nie wypowiem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Te ciemne a la Hinduski wcale nie są paskudne! Przesadzasz ;-)
    I ja widząc na blogach coraz więcej różnych klonów, zaczynam doceniać urodę niektórych z nich. Ale może to kwestia faktu, że się starzeję ;-) Kiedyś oprócz Fleur i Barbie z Pewexu, można było kupić właśnie jakieś anonimowe kloniki. Przywodzą mi na myśl najwcześniejsze dzieciństwo i może stąd moje sentymenty.
    A z ludźmi tak samo. Nawet paskuda nabierze urody w dobrze skrojonym, ciekawym stroju ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trudno mi w nich dostrzec te hinduskie korzenie, dla mnie to księżniczki w wersji AA z fatalnym malunkiem oczu. Są tak blisko osadzone, że mogłyby z nich strzelać niczym z dubeltówki ;-)
      Klony Barbie i Fleur to już zupełnie inna bajka, ze wspomnieniami z dzieciństwa trudno dyskutować... choć mój pierwszy klon Barbie włosów miał tylko jedno cienkie pasemko nad czołem... pamiętam, że z rozpaczy się popłakałam :-)

      Usuń
  6. Powiem krótko - klonik to też lalka ! :):) W nowych ciuszkach prezentują się bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O calkiem ladne niektore!!! Ja tez jakims cudem kiedys nabylam kilka kolonkow i powiem szczerze ze sa calkiem calkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne te Twoje kloniki. Sympatyczne mają pyszczki! :)

    OdpowiedzUsuń

Walking Cat