środa, 4 marca 2015

Chelsea czyli post o niekonsekwencji, która zaczęła się "dla kota"


Miałam ich nie zbierać. 
Z dwóch powodów: zastąpiły moje ukochane Kelly oraz w ogóle mi się nie podobają. Są za chude. Za bardzo się szczerzą. Ręce mają z nienaturalnymi przykurczami. I mają nieciekawe ubranka.

Zaczęło się od tej panny. Pets Kitsie z 2011 r.




Została ze mną "dla kota". Kiedy do mnie przybyła, nie miała na sobie oryginalnego ubranka, ale miała ze sobą swojego kota. Kot - wiadomo - zostaje. Początkowo zamierzałam pannę sprzedać, ale pomyślałam sobie, że skoro to kot i jego opiekunka, to może okrucieństwem byłoby ich rozdzielać?
Tak wyglądało jej oryginalne ubranko: (wszystkie zdjęcia w pudełkach pochodzą ze strony lilfriends.net)



O, ironio, kolejna dziewczyna do mnie po prostu "wróciła". Sprzedałam taką jedną i w kilka tygodni potem miałam już kolejną. Może to znak? Tym bardziej, że lalkowe brunetki wśród maluchów to prawdziwa rzadkość
Delia Easter 2014:



Ale ponieważ, jak wiadomo, lalki lubią żyć stadnie... jej koleżanka z serii wielkanocnej , Kitsie Easter:




Ech, ten uśmiech jak z reklamy pasty do zębów... ale buty obie mają fajne :-)
Pochodzą z tej właśnie serii:

Chlesea Safari Fun 2013. Mam jej oryginalny ciuszek, ale dziewczynę przebrałam, bo ma paskudnie pogryzione przedramiona. Biedaczka, jest skazana na długie rękawy do końca życia:





Chelsea Easter 2011. Jeszcze jedna blondynka, podoba mi się, bo nie szczerzy się, jak inne i jestem gotowa wybaczyć jej nawet te namalowane rajstopki w kolorze "majtkowym". Nie mam jej oryginalnego stroju, trochę szkoda, bo ten akurat mi się podoba:



Oczywiście, nie mogło zabraknąć ciemnoskórej... moja faworytka Tamika & Guinea Pig 2011:






I skośnookiej. Renee Spider Halloween 2012:




Jako uwieńczenie kolekcji przydzarzył mi się kot - Chelsea Cat Halloween 2014:




I "ładna inaczej", opalona na solarium, rudowłosa Dynia - Chelsea Pumpkin Halloween 2013:



Jej oryginalne ubranko było tak ohydne i błyszczące, że ją przebrałam. Ale panna z taką "urodą" wygląda jednak najkorzystniej w pstrokatej kiecce, dlatego dostała sukienkę "vintage" od Tutti (o Tutti i o tym, dlaczego nie może ona nosić oryginalnego ubranka napiszę w kolejnym poście)


Hmm, ich ubranka nadal mi się nie podobają, większość wygląda tak, jakby były produkowane jeszcze dla Kelly, bo są kuse, ciasne i nieładnie leżą. Ale Chlesea - jakoś tak coraz bardziej mi "leżą" :-)
Niestety, obserwuję nieciekawą tendencję - coraz częściej Mattel wypuszcza na rynek Chelsea z wmoldowanymi bluzkami - dla mnie to rzecz nie do przyjęcia. Przecież lalkę trzeba przebierać. Lalka z wmoldowanym ubraniem to już nie lalka. To figurka. Nawet, jeśli ma ruchome stawy. Figurka. A ja figurek nie zbieram...

23 komentarze:

  1. cztery ostatnie to i mnie się podobają - ale masz rację -
    albo figurki albo lalunie - chyba, że nabyć, postawić,
    odejść 3 kroki wstecz i zachłystywać się z podziwu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się zachłysnąć, ale na jak długo? Żeby miłość trwała, obiekt westchnień musi "żyć" :-)

      Usuń
  2. Tamika to moja zdecydowana faworytka, a reszta ferajny - na Twoich zdjęciach zyskuje na urodzie:-) Co do figurek - dla mnie ważna jest jeszcze ruchomość/zginalność, stąd za figurki uważam Novi Stars i Equestria Girls.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Equestria Girls to zupełnie nie moje klimaty, więc choćby miały artykulację we wszystkich stawach, nie spojrzałabym na nie łaskawym okiem. Novi Stars to ciekawy pomysł i widziałam kilka naprawdę ślicznych laleczek - szkoda, że takie sztywniaczki :-)

      Usuń
    2. Kosmitki są odjazdowe - ale niestety mało
      zabawialne, kiepsko ubieralne i czesalne :(((

      Usuń
  3. nie są takie złe ;) ...Tamika i Renee są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. Z wielką przyjemnością przejrzałam Twojego bloga :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  4. Hello from Spain: awesome collection. I love Chelseas and Kellys. Nice pics. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna gromadka: ) panna kotka chyba urzekła mnie najbardziej! Hehe nie martw się, ja też jestem szalenie niekonsekwentna, początkowo miały być tylko maluchy, a juz wkradają sie do mnie duże lalki: D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówią - wszystkie koty są piękne :-) Póki co staram się trzymać koncepcji, żeby to były przynajmniej lalki dzieci... ale Monster High to nastolatki, więc granica jest cieniutka ;-)

      Usuń
  6. Ja moją Chelsea kupiłam w Pepco. Pochodzi z wersji piżamowej i bardzo ją lubię, bo fajnie wychodzi na fotkach z tą swoją delikatną urodą, a ugięta łapka fajnie wychodzi na zdjęciach do trzymania w objęciach misia lub wchodzenia po drabince na łóżko piętrowe,

    Strasznie mi się podobają te skośnookie brunetki. Muszę obie kiedyś taką znaleźć bo będzie idealną córką dla mojej Raquelle:) Szkoda tylko, że nigdzie takiej w sklepie nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja Chelsea jest śliczna, bo właśnie należy do grona tych, które się "nie szczerzą". Nie wiem, czy skośnookie są dostępne w Polsce, ja kupowałam na ebayu, a w sklepach w moim mieście widuję tylko blondynki i to dość rzadko.

      Usuń
  7. Są całkiem fajniutkie. Może i rączki troszeczkę dziwne, za to nóżki mają zgrabniutkie. I urocze butki :) Gromadka całkiem już spora.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam cieplutko :-)

      Usuń
  8. Sporo ich jak na niekolekcję. Ja uważam, że są całkiem fajne. Mam nawet jedną. Kotek jest słodziutki, ja ostatnio dorwałam pieska w rozmiarze mini, tylko nie wiem czy on jest od jakiegoś zestawu, czy tylko taka figurka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w domu trzyosobowe, dziecięce lobby, które forsuje zakup lalek ze zwierzątkami, bo wiadomo, że zwierzak dostanie się im. Uzbierali już niemałą kolekcję :-) Ja osobiście mam ogromny sentyment do Barbiowych hartów i owczarków - chciałabym kiedyś gdzieś na takiego pieska trafić.

      Usuń
  9. He, he. Na dzisiejszy dzień z dołem, taki wpis w sam raz. :-) Ja zawsze się cieszę, jak by mi kot... gdy ktoś poszerza granice własnego zbioru. Oczyma wyobraźni widzę, jak po latach ma lalki nawet w... przedpokoju. ;-)) One są naprawdę ładne, choć inne jak Kayla i Kira. Ale my też się przecież zmieniamy fizycznie. Rzadko na lepsze ;-) Te też są trochę starsze niż Kelly. Czas nawet lalki dotyka.
    Pomarańczowa to moja faworytka, bo wygląda jak Agnieszka - koleżanka z podstawówki. No i ta od kota, realistyczna - super! Jasne, że kotom ludzi się nie odbiera. Kot sierota? Brrrrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż idealistycznie wierzę, że ze ślicznego dziecka może wyrosnąć piękna nastolatka, potem piękna kobieta i wreszcie piękna staruszka. Dlatego Mattel trochę mnie z Chelsea rozczarował. Tyle ślicznych Kelly i tak mało ślicznych Chelsea? To statystycznie niemożliwe!
      Przedpokój, hmm? Ja już mam lalki nawet w łazience :-)

      Usuń
  10. O matko zakochałam się w rudej:)
    Teraz będę tropić:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zauroczyły mnie wszystkie! Nie wiem co bym dała, aby mieć w dzieciństwie taką ślicznotkę! Byłabym dumna jak paw! Człowiek jednak się zmienia i jego upodobania również. Złapałam się już na tym, że mam lalki, które kiedyś mi się nie podobały...ale to, w gruncie rzeczy, nawet fajne!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Sliczne wszystkie!!! Widze ze pomalutku bagaryty Ci sie zmieniaja ;) od 11 i w gore...? Mnie sie one bardzo podobaja..jedyny mankametnt to ta zgieta masakrycznei reka w ktorej sciska zwierzaka albo cos innego. A wmoldowane ubranka to juz zupelna porazka...

    OdpowiedzUsuń
  13. ... co taki KOT może z człowiekiem zrobić ... strach pomyśleć :):)
    Duża Baśka się szczerzy , to i mniejsze egzemplarze niestety się szczerzą ... Masz rację,
    te z zamkniętym pyszczydełkiem są ładniejsze , ale podobają mi się :) . Naprawdę podobają :) .
    Wmoldowane części garderoby inne niż majtki to MASAKRA :/

    OdpowiedzUsuń

Walking Cat