poniedziałek, 2 marca 2015

Kelly Vampire Merry Monsters 2009

Trzecia i ostatnia z laleczek z serii Merry Monsters z 2009 r. Kelly Wampir (Wampirzyca?) Z pewnością najmniej efektowna z całej trójki. Pozornie niewiele różni się od wielu innych różowych Kelly. Smaczku dodają lalce "ząbki" namalowane na dolnej wardze. I trupie czaszki na różowej sukience. Włosy obficie pokryte jakimś tłustym żelem, który nadaje im niezbyt "wampirzy" połysk. W ogóle w moim mniemaniu wampirzycą powinna być brunetką...




Zdjęcie w pudełku ze strony lilfriends.net:

Mam doła. Może wpisuję się w ogólny nastrój, bo wciąż czytam, że ktoś chce zamykać bloga, ba, nawet Rudy Królik napisała posta na poważnie. No, nie jest dobrze ;-) Zapewne ten listopad trwający od grudnia też swoje robi. Śnieg u nas pojawił się w tym roku trzy razy, na kilka dni, ale już trzeciego dnia po opadzie zamieniał się w rozmokniętą papkę. 
Jaka zima - takie nastroje. W zasadzie nic nowego, codzienne kłopoty, z których każdy z osobna nie stanowi żadnej rewelacji, ale reasumując je, odczuwa się pewien przesyt. Plus kwestia dzieci. Zadecydowaliśmy, że bierzemy odroczenie czyli nasi synowie zostają na drugi rok w zerówce. W zasadzie R. orzekł, że trzeba postąpić tak, by wszystkim oszczędzić stresu. I byłam mu wdzięczna za ten głos rozsądku. Ja trzymałam się uparcie koncepcji, że nie ma mowy, za wszelką cenę, ja szkole udowodnię itd. Jutro mamy wizytę w poradni po stosowne zaświadczenie. No i niby wszystko w porządku, tylko R. ma z tym związanego ciężkiego doła od paru dni. I wielkie nadzieje, że ta pani psycholog powie coś nowego, ważnego i przełomowego dla całej sytuacji.
W zeszły weekend przyjechała rodzina R. Rozmowy na temat dzieci się odbyły, nie przy mnie, bo ja - wiadomo: "kły i pazury" jak mawia niedźwiadek z ulubionej ostatnio bajki moich dzieci. Wkurza mnie niezmiennie, że jak przychodzi co do czego, to do pomocy nie mamy nikogo. A jak oceniać, osądzać i wtryniać dobre rady, to mamy tłum. 
Jak coś jest nie tak - to przede wszystkim trzeba znaleźć winnego. Bo co by było gdyby. Gdybyś zrobiła to czy tamto. Gdybyś wcześniej rzuciła pracę. Gdybyś więcej się nimi zajmowała, a nie opiekunka, kiedy byli mali, bo podobno pierwszy rok jest decydujący dla kształtującej się mowy dziecka.
Tak, każdy problem dziecka w mniejszym lub większym stopniu wynika z zaniedbań rodziców. Czytaj - z zaniedbań matki, bo ojciec, wiadomo, żywiciel rodziny, ma trudną i odpowiedzialną pracę, więc jego to nie dotyczy.
Ale co da uświadomienie sobie tego faktu, poza tym, że zdołuje?
Czasu nie da się cofnąć.
Nie twierdzę, że nie należy robić nic i czekać, aż efekty pojawią się same, ale też twierdzę, że nie należy się rzucać. Szukać kolejnego cudownego środka, kolejnego "wybitnego" specjalisty, który podważy opinię poprzedniego.
Odkąd przestałam się rzucać, bardzo zyskały na tym moje stosunki z dziećmi, ich samopoczucie i moje również.
Jestem aspołeczna. "A"rodzinna. 
Lubię lalki.
Wiosno, przyjdź!

13 komentarzy:

  1. Wiosną żyje się łatwiej... Laleczka śliczna chyba najładniejsza z całej trójki: ) życzę Ci jak najmniej takich szarych dni i jak najwiecej tych pogodnych... to tylko rok a Twoi chłopcy i tak poszli wcześniej do szkoły niż starsze dzieci,które zerowke zaczynaly w wieku 6 lat, tak więc nic nie tracą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Jak mawiała moja babcia: wiosna przychodzi zawsze :-)

      Usuń
  2. Ząbki i czaszki bronią tę lalkę. Fajna jest ;-) Przecież to tylko dziewczynka, która się przebrała za wampirzycę.
    Jeśli chodzi o Twoich chłopców, to osobiście cieszę się, że umknęli "hydrze nienasyconej", "wyścigowi szczurów", "łapaczom dośmiertnych podatków" i mogą jeszcze nacieszyć się luzem.
    Nikt nie jest doskonały. Ja do dziś płacę za błędy moich starszych. Czemu nie mam dzieci? (Off the record: bo uważam, że życie to najgorsza rzecz, jaka może spotkać człowieka i nie miałam sumienia nikomu tego zafundować ). I szczerze podziwiam tych, którzy mają. Uszy do góry! :-).
    Ja też zaraz będę w dole, bo nie znoszę wiosny ;-)(wspomnienia, bolesne rocznice, kot mi się kończy, zresztą zima ma według mnie więcej magii, itp.)
    Trzymajcie się ciepło, całą gromadą!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mądre słowa :-) Zima ma magię, z pewnością, jeżeli jest śnieżna i mroźna. Wczoraj wiało opętańczo, dziś pada deszcz, chwilowo przechodzący w deszcz ze śniegiem. Ohyda.
      Kiedyś o dzieciach myślałam podobnie jak Ty, może jeszcze coś w rodzaju "co ja im właściwie mogę z siebie dać?", potem życie napisało inny scenariusz. Wkurza mnie wyścig szczurów od kołyski, te przedszkola o podwyższonym poziomie i wysyłanie dzieci na dodatkowe zajęcia od czwartego roku życia. Jestem ostatnią osobą, która chciałaby przelewać na dzieci własne, niespełnione ambicje, co pewnie jest skutkiem takiego podejścia do mnie ze strony mojej matki i ojczyma - miałam za wszelką cenę zostać prawniczką. Ja tymczasem chciałam malować. Ostatecznie nie robię w życiu ani jednego, ani drugiego, ale poczucie, że coś ważnego utraciłam - pozostało.
      W związku z tym moje dziecko ma ode mnie pełne pozwolenie na to, by zostać w przyszłości zbieraczem złomu, byleby żyło w zgodzie ze sobą :-)

      Usuń
    2. Aaaaa, ja zawsze jeszcze mogę dać nieuleczalne choroby dziedziczne ;-)) I to też jest powód braku maleństw.
      Wiesz. Mnie akurat dano wolną rękę. "Bądź kim chcesz". Przez 10 lat realizowałam własne marzenia. Młotem. Siekierą. Poświęceniem. Zdrowiem.
      Nie polecam takiej determinacji. Choć ważne byśmy bili się o swoje ideały, a nie naszych rodziców.

      Usuń
  3. Włosy błyszczące, bo Edward ;-)
    A dzieciom należy się dzieciństwo, które wg mnie kończy się wraz z pójściem do szkoły... wiadomo, przypadki są różne, dzieci rozwijają się z różną "prędkością", a potem to się wyrównuje! Przyznam jednak, że jak widzę maluchy 5-6-letnie i myślę, że zaraz trafią do "machiny", to tak mi jakoś przykro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, dziękuję :-) Z żalem przyznaję, że Edwarda znam tylko z opowieści innych, podejrzewam, że straciłam coś fajnego, chyba nie jest jeszcze za późno, by tę nieznajomość tematu nadrobić?

      Usuń
  4. Całkowicie się zgadzam z tym, że dzieciom należy się dzieciństwo. Jestem pewna, że ten rok nie będzie stracony i zaowocuje w późniejszym czasie. Uszy do góry, będzie dobrze :) Laleczka urocza i przez ten slodki wygląd trudno zobaczyć w niej wampira :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Uszy do góry !! Co możesz dać dzieciom ? Miłość i zrozumienie :) . TY wiesz najlepiej czego im trzeba ,szczęśliwe dzieciństwo to bardzo ważna rzecz , dzieci rozwijają się w różnym tempie . Muszą być gotowe do szkolnego wysiłku . Zły start w szkole na samym początku może dziecko zniechęcić do dalszej nauki .Panuje teraz taki wyścig szczurów, że mały człowieczek może nie wytrzymać tego psychicznie , co może ujawnić się dużo później. Krewni nie znają ich tak, jak Ty :) . Dzieciństwo mija bardzo szybko , za szybko ...
    ... a wracając do laleczek , cały czas moją faworytką jest ciemnowłosa , blondyneczka jest najsłodszym wampirkiem jakiego widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tą samą faworytkę co Ty :-) Dziękuję za ciepłe, mądre słowa i pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. choć lala nie zapiera mi tchu w piersiach -
    wiem, żeś Ty zadowolona - masz małe
    potworniaste prawie jak MH... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :-) Może to nie całkiem małe MH, ale jak dotąd na przedszkolaki bardziej podobne do MH nie trafiłam.

      Usuń

Walking Cat