czwartek, 14 maja 2015

Kayla Leopard Halloween Party 2007.

Kolejny kot w mojej kolekcji, tym razem skośnooki.
Kayla Leopard z serii Halloween Party, na nowszym moldzie Kelly, sztywna jakby kij połknęła plus wyraz twarzy jakby połknęła coś kwaśnego i pomimo to usiłowała się uśmiechać.
Ale co tam, wszystkie koty są piękne :-)
Pozuje w towarzystwie drewnianego kota - dość kontrowersyjnej urody prezentu, który przybył do naszego domu parę tygodni temu.
Paradowała bez butów - dostała obuwie od Makayli Criblife Baby Alive, bo żadne inne nie dało się wcisnąć na grube rajstopy.







Kiedy byłam bardzo młoda - to znaczy kiedy jeszcze wydawało mi się, że życie jest przewidywalne i można je sobie drobiazgowo zaplanować - chciałam przygarnąć gromadkę kotów i szczęśliwie dożyć swoich dni w ich otoczeniu. 
Cóż, mam teraz dzieci, R. kotomaniakiem nie jest, więc jest w domu tylko jeden żywy kot i stadko kotów lalkowych. 
Na razie żyją w symbiozie, niektóre dzikie, inne udomowione. Szczęśliwie (jeszcze) na siebie nie prychają i nie drapią się twarzy, bo wszystkie mieszkają w jednym pudełku i wszystkie to kocice. A między dziewczynami, wiadomo, różnie bywa... 

15 komentarzy:

  1. Koty są niezależne i jak Ci się wydaje, że je masz, to się grubo mylisz. Prawdziwe, czy lalkowe - to one mają Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, właśnie z tego powodu napisałam, że u mnie w domu koty "są", a nie że do kogokolwiek przynależą :-)

      Usuń
  2. Żywych kotów w domu to mam trzy :) ale uwielbiam te kociaki lalkowe :)))
    Twoje przecudne jest to kociątko :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabawna panienka :-) Jakby jej zmyć ten nosek i wąsy, to byłaby małą Cruellą de Mon ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Cruella w wersji przedszkolnej :-)

      Usuń
  4. Ja póki co nie miałam nigdy kota- choć zawsze marzyłam... Mam psa, ale w przyszłym roku przeprowadzamy się i mój pupil musi zostać w domu rodzinnym, bo w mieszkaniu męczyłby się...
    Także luby obiecał mi, że sprawimy sobie właśnie kotka ! Marzy mi się wielki puchaty, rudy pers :D Laleczka bardzo mi się podoba- ma ciekawe ubranko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Z kotami jest jak z lalkami, to one wybierają Ciebie :-) Marzył mi się kocur czarny jak asfalt, miałam w życiu kocice bure, pręgowane i łaciate. Nie wiadomo, czy Twoje marzenie o puchatym persie nie przetransformuje się w uroczego dachowca ;-)

      Usuń
  5. Śliczna ta kotka i fajnie umalowana! No i ma rajtuzy!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zanim przeczytałam tekst, myślałam, że to myszka:) Wszystko przez ten nosek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest - pewne podobieństwo panna do małych myszowatych wykazuje :-)

      Usuń
  7. a mnie skojarzyła się z "Alicją w Krainie..."

    OdpowiedzUsuń

Walking Cat