czwartek, 22 stycznia 2015

Kelly AA z zestawu Barbie & Kelly GAP 1997

Lubię maluchy z zestawów z Barbie, bo zwykle są ładne i mają ubranka dopracowane w szczegółach.  W odróżnieniu od zestawów kolekcjonerskich, nie mają ich zaszytych na stałe i nie cierpią na niedobór włosów pod czapkami.
Nie jest łatwo upolować malucha z takiego zestawu solo, bez Barbie. Zestawy zapudełkowane są zwykle drogie.
Limitowana edycja pod egidą znanej marki odzieżowej GAP pojawiła się na rynku w 1997 r. w dwóch wersjach: klasycznej czyli "białej" i AA. Barbie ubrana była w dżinsy i flagową bluzę GAP. Kelly miała bluzeczkę w paski, ogrodniczki i dodatkowo tą samą bluzę, co "starsza siostra".
Moja bluzę pożyczyła małym ptaszkom (vide post o laleczkach Birdies Zapf Creation)
Spodenki Kelly są naprawdę fajne, choć przeszycia mogłyby być staranniejsze. Mają autentyczne nity, a nawet kieszenie na pupie. Dodatkowo mała ma nietypowe dla Kelly trampki. Takie "prawdziwe" buty pojawiły się jeszcze tylko raz, u ostatniej Kelly, w 2009 roku.




Zdjęcie zestawu z sieci:

Jako początkująca kolekcjonerka wciąż mam problemy z pełnym ujawnianiem swojego nietypowego hobby.
Nie mam bliskiej rodziny poza mężem, dziećmi i dziadkiem p.o. (drugi mąż mojej matki)
Można by powiedzieć, że nie mam też kłopotu...
Ojczym nie wie. Nie wydaje mi się, bym znalazła u niego zrozumienie. Pomimo, że przez większą część życia miał jakieś pasje, ma dość restrykcyjny stosunek do "wyrzucania pieniędzy w błoto". Zwłaszcza kiedy w rodzinie są dzieci.
Moja najlepsza przyjaciółka wie. I co? I nic, raczej mnie nie rozumie. 
Dzieci - wiadomo - są za małe, żeby kwestionować zasadność. Mama zbiera lalki. Oczywista sprawa. Taka sama, jak posiadanie kota w domu i przebieranie piżamy do snu. Zawsze tak było i pewnie zawsze tak będzie. 
Mąż też wie. W sumie on od początku podchodził do mojego zbieractwa bardzo serio i bardzo mnie wspierał. Pomimo, że zawsze, jak twierdzi, uważał kolekcjonerów za niegroźnych wariatów... 
W piątek mąż był na piwie z kolegami z pracy. I podobno coś tam wspomniał o moich lalkach.
Okazało się, że temat został przyjęty z dużym zainteresowaniem, padło wiele pytań, a potem nastąpiła fala podobnych wyznań. Ludzie kolekcjonują różne, przedziwne i niepraktyczne rzeczy. Na przykład odgłosy silników różnych modeli motorów. Lalki przy tym wydają się bardzo racjonalne :-)

18 komentarzy:

  1. A widzisz? Lalki to wcale nie największe wariactwo. Cóż to jest w porównaniu z rykiem silnika. U mnie w pracy wszyscy wiedzą i wiele osób mnie wspiera, czasem ktoś podrzuci lalkę.
    Mała AA bardziej przypomina mi Indianeczkę, jest słodka z tymi warkoczykami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma w sobie coś indiańskiego, dziękuję :-)

      Usuń
  2. Przesliczna!!! A tak wlasnie mi sie wydawalo ze widzialam ta bluze gapa na jakiejs Shelly w ebayu.

    Cudna dziewuszka :) Zarazilas mnie dokumentnie tymi Shelly...

    Moj maz ogolnie sie nie odzywa choc od czasu do czasu chwali sie gosciom moimi lalkami...ja sama raczej zamykam na 100 spostow moj pokoik bo mnie samej wydaje sie tego ciut za duzo ;) Jednak nie mam problemu sie przyznawac do mojego hobby :) Tak jak powtarza moja mama to takie niewinne hobby a ile daje radosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no to mnie zmotywowałaś, ja też chcę mieć cały pokoik ;-)

      Usuń
  3. Kojarzę ten zestaw z internetu...To jedna z najbardziej udanych ciemnoskórych dziewczynek! Ma cudne, duże, mówiące oczy. Ale te porteczki z szelkami i nitami, zachwycają chyba jeszcze bardziej niż sama laleczka ;-)
    Ja teraz w ogóle nie mam z kim dzielić się nie tylko moim hobby, choć zrozumienie niemal na każdy temat znajdę u Babci ;-) Przechodziłam przez różne fazy: zbierania w tajemnicy, eksponowania swojej kolekcji, wciągania w nią innych, a teraz omijam temat, nie tylko ten zresztą. Taki czas, takie okoliczności. Życie zmienne jest. A lalki niezmiennie dostarczają ich zbieraczom radości :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. jaka śliczniusia! urzekająca!
    masz bloga i znajomych z neta, którzy w pełni rozumieją Twoją pasję i wsparcie rodziny też jest ważne. Nie ma sensu ujawniać swojego hobby tym, którzy i tak nie zrozumieją. Jeśli masz dziecko w wieku przedszkolnym to wspomnij pani przedszkolance, że zbierasz, pewnie dostaniesz zaproszenie na pokaz i poopowiadanie o lalkach. Ja już raz byłam i znów pójdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w przedszkolu naprawialam zabawki...jak cos sie zepsulo to wiadomo do kogo .. ;)

      Usuń
    2. Do szkoły to raczej nie będę się wpraszać, a córka jeszcze do przedszkola nie chodzi. Ale poczekamy - zobaczymy :-)

      Usuń
  5. dzięki mej "w miarę asertywnej otwartości" (cokolwiek to
    znaczy) - większość znajomych i rodziny TEŻ WIE!
    a najfajniejsze właśnie w tym jest to - że czasem dostaję
    info zwrotne - ostatnio koleżanka z pracy pożyczyła mi
    uroczy periodyk o porcelanowych lalinkach - więc mam
    wspaniały materiał na kilka postów :)
    a koleżanka potrafi wysłać mi sms-a z fotką lali z SH
    z adnotacją "może Cię zainteresuje - i tanio..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć takie koleżanki :-)

      Usuń
    2. też tak uważam - i nic a nic się nie przejmuję,
      jak ktoś moje zainteresowanie odbierze...

      Usuń
  6. Ciągle mnie urzekają takie maleńkie laleczki i tak fantastycznie ubrane!
    Co do mojego hobby, raczej nie chwalę się nim w pracy... Rodzina wie i to mi na razie wystarczy a kontakt przez bloga daje mi naprawdę wiele satysfakcji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta Kelly jest fantastyczna - ma takie grube, piękne warkocze :)
    Ja też się jeszcze z Hobby za bardzo nie ujawniam.. choć już nosiłam się z tym kilka razy przed najlepszymi koleżankami, ale zawsze zaciskam zęby i myślę sobie, że może opowiem o tym, następnym razem.. Natomiast domownicy odbierają moje lalkowanie bardzo ciepło. Co dziwne, gdy mój chłopak zaniósł lalkę, którą chciał mi podarować do kwiaciarni, żeby panie ładnie ją zapakowały, to okazało się, że były niesamowicie zaciekawione i podekscytowane, gdy usłyszały, że to nie lalka dla dziecka,a dla dorosłej osoby :-) hehe ale dźwięk silnika, to nawet nie pomyślałabym, że może być czyjąś pasją ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, jeździ się po całej Polsce w poszukiwaniu właścicieli unikalnych modeli motorów, nagrywa, udostępnia na youtubie... podobno sporo takich nagrań można w sieci znaleźć :-)

      Usuń
  8. Kurczę - jest śliczna a te trampeczki i ogrodniczki są boskie!:)
    Moje hobby budzi zadziwienie rzeczywistości, ale pozytywne (tylko moja mama pomarudzi przy okazji - bo mały dom, mało miejsca itd) raz na jakiś czas biorę do pracy jakąś lalkę i o niej opowiadam:) Moi podopieczni wiedzą, że na wyjazdy zabieram lalkę i zawsze pytają jaką:) U mnie w rodzinie każdy coś zbiera:)

    OdpowiedzUsuń

Walking Cat