czwartek, 18 maja 2017

Deidre Dragonfly 1998

Lalka co prawda pochodzi z zestawu halloweenowego, ale zdecydowanie bardziej kojarzy się z latem. Deidre Dragonfly czyli Ważka. A ponieważ pogoda ostatnio rozpieszcza nas letnimi temperaturami, przyleciała, przysiadła... i została. Podczas lotu zgubiła czapeczkę i oryginalne obuwie, ale i tak jest śliczna:






Zestaw Halloween Fun z 1998 r. (zdjęcie z sieci):




Według kalendarza Szarej Sowy mamy miesiąc dziecięcych lalek, a ja wysmarowałam dopiero pierwszy post w maju... wstyd. Cóż, wygląda na to, że częstotliwość pojawiania się moich postów niestety nie wzrośnie w najbliższym czasie. 
Nawał różnych spraw, a wśród nich także ten oto: TRZECI kot w rodzinie:

Kot, póki co, dochodzący, bo (jeszcze) nie mieszka u nas na stałe, nocuje na pobliskich ogródkach działkowych, ale pojawia się codziennie na talerzyk jedzonka, po czym bez żenady wyleguje się przez kilka godzin na łóżku syna. 
Moje kocice na początku przeprowadzały zmasowany atak, ale jakoś sobie odpuściły
Kocur w domu stwarza ryzyko "powiększenia się rodziny", więc może lepiej, że póki co się nie lubią ;-)
Zarazem jest to kot wybitnie pokojowo nastawiony, takie łagodne, flegmatyczne kocisko, pewnie niemłode, wnoszące mnóstwo ciepła i spokoju do naszego życia.

sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołych Świąt i dziewczynka Sunshine Family

Pogodnych, spokojnych i tchnących wiosennym optymizmem Świąt! 


A w roli roznosicieli życzeń dwójka dzieci z mattelowskiej serii Sunshine Family z lat 70-tych:






Starsza dziewczynka to dość świeży nabytek, faktem jest, że trochę "piękna inaczej", ale mały braciszek ucieszył się niezmiernie, że wreszcie odnalazł zagubioną w pomroce dziejów siostrę.
Obie laleczki pochodzą z tego zestawu:


I jeszcze trochę zabaw z PhotoFunią:




A więcej o lalkach Sunshine Family w moim wpisie z lutego 2015, o tutaj

czwartek, 30 marca 2017

Dzień Petry

Nie posiadam żadnej dorosłej Petry, ale mam kilkoro dzieci. 
Dziś przedstawiam trochę zabiedzoną dziewczynkę od Petry:

Przypuszczam, że pochodzi z któregoś z poniższych zestawów (zdjecia z ebay)




Cóż mogę o niej powiedzieć... dotarła do mnie goła i z niemiłosiernie zmechaconymi włosami. Kieckę i buty pożyczyła od maluchów z Heart Family. Włosy moczyłam, wrzątkowałam i niewiele to pomogło, rozważam podcięcie końcówek. Ale jeszcze się waham. Mimo wszystko jest słodka. Trochę naburmuszona. Żadnego szczerzenia się w stylu Kelly. O, nie. Mina w rodzaju "Albo kochacie mnie taką, jaką jestem, albo pocałujcie mnie w nos". 




Od Petry mam też maluchy z serii "International Babies", ale o nich już pisałam tutaj i tutaj




Moje lalki dziękują Szarej Sowie za ustanowienie i pieczę na lalkowym kalendarzem, który mobilizuje mnie do pisania postów. Dzięki temu mają szansę nie utonąć pod warstwą kurzu i zapomnienia :-)

wtorek, 21 marca 2017

Księżniczki na wiosnę czyli cierpliwość plastiku

Pierwszy dzień wiosny. Dzień wagarowicza. W weekend rzuciłam się na lalki jak głodny na pełną lodówkę i od razu obrobiłam trzy księżniczki. Zmyłam makijaż, przelałam wrzątkiem te dziwne, usztywnione koczki. Nawet wypuściłam do ogródka.
Długo mnie nie było, zaległości blogowe postaram się nadrobić. Powód, niestety, nie nowy i powracający - rajd po lekarzach i  szukanie nazwy dla nietypowych problemów moich synów. Czekanie na wyniki. Stan też nie nowy, a jednak za każdym razem w podobny sposób męczący i stresujący. Szukanie znów bezskuteczne i praktycznie niczego w naszym życiu nie zmieniające. Do następnego razu. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Trzeba żyć.
Zaangażowałam się też w dość dziwny i czasochłonny projekt - spisuję historię mojej rodziny. Trochę zbeletryzowaną, bo pewne luki trzeba wypełnić, ze strzępów wspomnień, które zostały mi w głowie z opowieści babci, setek zdjęć, co do których nie mam nawet pewności, kto się na nich znajduje. 
Trzeba też pamiętać o lalkach.
Stan przed (biedulki przeleżały sporo czasu w szufladzie, ale jakoś zupełnie nie miałam do nich serca). Cóż, piękne nie były. Krzykliwe makijaże i wytrzeszcz oczu. Błyszczące, przeładowane sukienki.

Stan po (przy okazji zmywania cieni jedna z księżniczek została pozbawiona rzęs - trzeba to będzie jakoś uzupełnić)

Stan pudełkowy (zdjęcia z sieci):

Kelly i Kelly AA Island Princess Swing & Swirl Tika 2007:


Kelly Sleeping Beaty z serii Princesses with Pets 2007:

(Kota miała fajnego, zginął w pomroce dziejów)

Księżniczki przebrane w cieplejsze ubranka zyskały całkiem normalny wygląd (w weekend u nas temperatury wciąż były raczej zimowe)




Wytrzeszcz oczywiście pozostał (dochodzę do wniosku, że to wina zbyt dużych plamek bieli na źrenicach - można byłoby z tym powalczyć, ale trochę się boję, że zrobię nieodwracalnie gorzej)

niedziela, 19 lutego 2017

Dzień Męskiej Lalki

Przedstawiam jedynego pełnoletniego przedstawiciela męskiego gatunku, który u mnie mieszka. Bo tych nieletnich mam całe stadko, ale to nie ich dzień.
Ken Cool Shavin' 1996. 
Własność mojej 5-letniej córki:


Długo szukałyśmy Kena. Córka  ma spore stadko barbiowatych i koniecznie chciała faceta. Kilkukrotne wizyty w sklepach zabawkowych, cóż, kończyły się zakupem kolejnej księżniczki. Żaden z obecnie dostępnych na rynku Kenów nie wpadł w oko ani jej, ani mnie.
Poszperałam na allegro, z zamiarem zakupienia jakiegoś starszego moldu. Musiał mieć włosy do czesania, bo lalek z wmoldowanym owłosieniem moja córka nie uznaje. Posucha. A potem wpadł mi w oko ten gość. Nagi i z mocno zaniedbanymi włosami. Ale ten zarost... miodzio.
Zarost znika pod wpływem ciepłej wody (ciepła w ogóle) i pojawia się po wystawieniu faceta za okno (latem pozostaje zimna woda lub lodówka). Zdjęcie z sieci z czasów świetności:


Artykulacja ograniczona - nogi zginają się na dwa klilknięcia, ruchomość w pasie. Zgięte ręce trochę utrudniają pozowanie. Nastrój mam nieromantyczny, więc nie wciskałam mu w ramiona żadnej panny.



Samotny wilk. Po bliższych poznaniu okazało się, że ma kilka blizn. Nad włosami trzeba będzie jeszcze popracować. Chętnie zrobiłabym mu irokeza. Albo wystylizowała na harleyowca (bandana na głowie rozwiązałaby problem zmechaconych włosów). Ale cóż, moja córka ma inny gust i to ona wybierała dla niego garderobę. Jak znam córkę, to niebawem ożeni go z jakąś księżniczką i wciśnie im piątkę Evi w roli córek. Ech, samo życie ;-)

sobota, 28 stycznia 2017

Kelly i Kelly AA Snow Fairy 2001

Ferie mamy, dobrze jest. Tylko na początek przydałoby się wyzdrowieć.
W szkole panowała epidemia grypy (oficjalna informacja), więc moje dzieci od dwóch tygodni balansowały na granicy zdrowy-chory, a my wraz z nimi.
Lalki nie łapią wirusów.
Ale może jednak mogą się przeziębić?
Na wszelki wypadek nie ryzykowałam wyprowadzania na śnieg tak skąpo odzianych dziewczynek, tym bardziej, że śnieg jest zlodowaciały i brudny, więc długo by szukać ładnych plenerów.







Dziewczynki to znowu wersja czarno-biała, czyli Kelly i jej identycznie odziana odpowiedniczka AA.
Wróżki. Śnieżne. Z serii Barbie w Dziadku do Orzechów.
Jak śnieżne to dostałyby chociaż jakieś futrzane etole, hmm? 
A może wróżki nie marzną?
Ciemnoskóra ma niestety na głowie sklejony hełm z włosów. Nie wiem, czy to tylko specyficzna właściwość Kelly, że ciemnowłose mają zwykle klej na głowie, a blondynki - nie? Czy u innych lalek też tak jest? Jakby producent z góry zakładał, że blondynki służyć będą do zabawy, czesania, a ciemnowłose tylko stać na półce?
Zdjęcia w pudełkach:


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Deidre i Lorena Winter Kelly Seasons 2003

Uzupełniłam zbiór Kelly o zimowa Lorenę z 2003 r (po lewej) Nareszcie!






To moja piąta lalka z tej serii i brakuje mi już tylko czarnoskórej Desiree Summer (na zdjęciu poniżej w dolnym rzędzie, pośrodku) 
Kelly Club Seasons zapudełkowane ze strony lilfriends.net:


Zima, jak to bywa w dużym mieście jest fotogeniczna przez chwilę, kiedy pada śnieg. Ale wtedy nie za bardzo chce się wychodzić z lalką. Zaraz potem śnieg zostaje rozjeżdżony, rozchodzony i na wszelkie możliwe sposoby zabrudzony, tudzież zaczyna się topić. 
Czy plastikowe nauszniki grzeją? Może, jeśli samemu jest się plastikową lalką - to tak. W każdym bądź razie dziewczyny nie narzekały. Ja zmarzłam na kość. 
Jednak wolę, jak jest ciepło. A wy?
Walking Cat