Trochę spóźnione... migawki z Dnia Dziecka:
W roli głównych bohaterów para bliźniąt z tego zestawu: Bathtime Fun Deluxe Set z 1988 r. - zdjęcie z sieci:
Lalki można było kupić również oddzielnie: mamę z synkiem lub tatę z córeczką.
Cechą charakterystyczną dzieciaków są dwubarwne włosy - maja udawać zmoczone (kolor nie zmienia się pod wpływem wody czy temperatury)
Oryginalnie dzieciaki odziane były tylko w majteczki i ręczniczki - ubranko mojego chłopca pochodzi od Evi i sukienka dziewczynki jest oryginalnym ubrankiem Heart Family z 1985 r.
Zestaw miał też swoją wersją AA - miodzio, ale szansa zdobycia mniej więcej na poziomie prawdopodobieństwa wystąpienia trzęsienia ziemi w moim rodzinnym mieście:
Kruszą serca swoim niekwestionowanym urokiem. Mają niecałe 11 cm. Mogą być zajączkiem, kotkiem, księżniczką lub po prostu małą dziewczynką. Mattelowskie małe siostry Barbie, których produkcja ustała w 2009 roku. To o nich jest ten blog. Jestem ich zbieraczką, a także matką, żoną, kobietą z "dziestką" na karku... która wciąż szuka i próbuje pokochać małą dziewczynkę w sobie.
sobota, 3 czerwca 2017
środa, 31 maja 2017
Dzień Lalkowego Malucha. Tommy Munchkin x 2
W Dniu Lalkowego Malucha w roli reprezentantów lalek dziecięcych występuje dwóch chłopców czyli Mattelowscy Tomkowie.
Obaj z bajki "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
"Niebieski" mieszka u mnie już dość długo, "czerwony" dotarł niedawno. We dwójkę zawsze raźniej.
Cecha nietypowa to włoski chłopaków - gumowe fryzurki z "czubkiem', nie wmoldowane, ale naklejone na głowy. Przyznam, że choć nie jestem zwolenniczką plastikowych włosów w ogóle, taka opcja jest o wiele przyjemniejsza niż włosy wmoldowane, daje przekorną świadomość, że w akcie desperacji można czapko-włosy oderwać i zrobić reroot ;-)
Dwóch małych piegusów dzieli siedem lat, łączy skrzaci charakter ubranek.
"Niebieski" to Lollipop Guild Munchkin Tommy z 1999 r.:
Drugi chłopak to "męska część" trójpaku Wizard of Oz Munchkins Trio z 2006 r.:
Poniżej zdjęcia w pudełkach ze strony lilfriends.net:
Przepraszam za duże opóźnienia w odpisywaniu na komentarze, za wszystkie dziękuję i obiecuję poprawę. Czas wolny, niestety, jest ostatnio rzadkim gościem w moich progach. Zbliżają się wakacje, więc może (?) będzie lepiej
Obaj z bajki "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
"Niebieski" mieszka u mnie już dość długo, "czerwony" dotarł niedawno. We dwójkę zawsze raźniej.
Cecha nietypowa to włoski chłopaków - gumowe fryzurki z "czubkiem', nie wmoldowane, ale naklejone na głowy. Przyznam, że choć nie jestem zwolenniczką plastikowych włosów w ogóle, taka opcja jest o wiele przyjemniejsza niż włosy wmoldowane, daje przekorną świadomość, że w akcie desperacji można czapko-włosy oderwać i zrobić reroot ;-)
Dwóch małych piegusów dzieli siedem lat, łączy skrzaci charakter ubranek.
"Niebieski" to Lollipop Guild Munchkin Tommy z 1999 r.:
Drugi chłopak to "męska część" trójpaku Wizard of Oz Munchkins Trio z 2006 r.:
Poniżej zdjęcia w pudełkach ze strony lilfriends.net:
Przepraszam za duże opóźnienia w odpisywaniu na komentarze, za wszystkie dziękuję i obiecuję poprawę. Czas wolny, niestety, jest ostatnio rzadkim gościem w moich progach. Zbliżają się wakacje, więc może (?) będzie lepiej
czwartek, 18 maja 2017
Deidre Dragonfly 1998
Lalka co prawda pochodzi z zestawu halloweenowego, ale zdecydowanie bardziej kojarzy się z latem. Deidre Dragonfly czyli Ważka. A ponieważ pogoda ostatnio rozpieszcza nas letnimi temperaturami, przyleciała, przysiadła... i została. Podczas lotu zgubiła czapeczkę i oryginalne obuwie, ale i tak jest śliczna:
Zestaw Halloween Fun z 1998 r. (zdjęcie z sieci):
Według kalendarza Szarej Sowy mamy miesiąc dziecięcych lalek, a ja wysmarowałam dopiero pierwszy post w maju... wstyd. Cóż, wygląda na to, że częstotliwość pojawiania się moich postów niestety nie wzrośnie w najbliższym czasie.
Nawał różnych spraw, a wśród nich także ten oto: TRZECI kot w rodzinie:
Kot, póki co, dochodzący, bo (jeszcze) nie mieszka u nas na stałe, nocuje na pobliskich ogródkach działkowych, ale pojawia się codziennie na talerzyk jedzonka, po czym bez żenady wyleguje się przez kilka godzin na łóżku syna.
Moje kocice na początku przeprowadzały zmasowany atak, ale jakoś sobie odpuściły
Kocur w domu stwarza ryzyko "powiększenia się rodziny", więc może lepiej, że póki co się nie lubią ;-)
Zarazem jest to kot wybitnie pokojowo nastawiony, takie łagodne, flegmatyczne kocisko, pewnie niemłode, wnoszące mnóstwo ciepła i spokoju do naszego życia.
Zestaw Halloween Fun z 1998 r. (zdjęcie z sieci):
Według kalendarza Szarej Sowy mamy miesiąc dziecięcych lalek, a ja wysmarowałam dopiero pierwszy post w maju... wstyd. Cóż, wygląda na to, że częstotliwość pojawiania się moich postów niestety nie wzrośnie w najbliższym czasie.
Nawał różnych spraw, a wśród nich także ten oto: TRZECI kot w rodzinie:
Kot, póki co, dochodzący, bo (jeszcze) nie mieszka u nas na stałe, nocuje na pobliskich ogródkach działkowych, ale pojawia się codziennie na talerzyk jedzonka, po czym bez żenady wyleguje się przez kilka godzin na łóżku syna.
Moje kocice na początku przeprowadzały zmasowany atak, ale jakoś sobie odpuściły
Kocur w domu stwarza ryzyko "powiększenia się rodziny", więc może lepiej, że póki co się nie lubią ;-)
Zarazem jest to kot wybitnie pokojowo nastawiony, takie łagodne, flegmatyczne kocisko, pewnie niemłode, wnoszące mnóstwo ciepła i spokoju do naszego życia.
sobota, 15 kwietnia 2017
Wesołych Świąt i dziewczynka Sunshine Family
Pogodnych, spokojnych i tchnących wiosennym optymizmem Świąt!
A w roli roznosicieli życzeń dwójka dzieci z mattelowskiej serii Sunshine Family z lat 70-tych:
Starsza dziewczynka to dość świeży nabytek, faktem jest, że trochę "piękna inaczej", ale mały braciszek ucieszył się niezmiernie, że wreszcie odnalazł zagubioną w pomroce dziejów siostrę.
Obie laleczki pochodzą z tego zestawu:
I jeszcze trochę zabaw z PhotoFunią:
A więcej o lalkach Sunshine Family w moim wpisie z lutego 2015, o tutaj.
A w roli roznosicieli życzeń dwójka dzieci z mattelowskiej serii Sunshine Family z lat 70-tych:
Starsza dziewczynka to dość świeży nabytek, faktem jest, że trochę "piękna inaczej", ale mały braciszek ucieszył się niezmiernie, że wreszcie odnalazł zagubioną w pomroce dziejów siostrę.
Obie laleczki pochodzą z tego zestawu:
I jeszcze trochę zabaw z PhotoFunią:
A więcej o lalkach Sunshine Family w moim wpisie z lutego 2015, o tutaj.
czwartek, 30 marca 2017
Dzień Petry
Nie posiadam żadnej dorosłej Petry, ale mam kilkoro dzieci.
Dziś przedstawiam trochę zabiedzoną dziewczynkę od Petry:
Przypuszczam, że pochodzi z któregoś z poniższych zestawów (zdjecia z ebay)
Cóż mogę o niej powiedzieć... dotarła do mnie goła i z niemiłosiernie zmechaconymi włosami. Kieckę i buty pożyczyła od maluchów z Heart Family. Włosy moczyłam, wrzątkowałam i niewiele to pomogło, rozważam podcięcie końcówek. Ale jeszcze się waham. Mimo wszystko jest słodka. Trochę naburmuszona. Żadnego szczerzenia się w stylu Kelly. O, nie. Mina w rodzaju "Albo kochacie mnie taką, jaką jestem, albo pocałujcie mnie w nos".
Od Petry mam też maluchy z serii "International Babies", ale o nich już pisałam tutaj i tutaj
Moje lalki dziękują Szarej Sowie za ustanowienie i pieczę na lalkowym kalendarzem, który mobilizuje mnie do pisania postów. Dzięki temu mają szansę nie utonąć pod warstwą kurzu i zapomnienia :-)
Dziś przedstawiam trochę zabiedzoną dziewczynkę od Petry:
Przypuszczam, że pochodzi z któregoś z poniższych zestawów (zdjecia z ebay)
Cóż mogę o niej powiedzieć... dotarła do mnie goła i z niemiłosiernie zmechaconymi włosami. Kieckę i buty pożyczyła od maluchów z Heart Family. Włosy moczyłam, wrzątkowałam i niewiele to pomogło, rozważam podcięcie końcówek. Ale jeszcze się waham. Mimo wszystko jest słodka. Trochę naburmuszona. Żadnego szczerzenia się w stylu Kelly. O, nie. Mina w rodzaju "Albo kochacie mnie taką, jaką jestem, albo pocałujcie mnie w nos".
Od Petry mam też maluchy z serii "International Babies", ale o nich już pisałam tutaj i tutaj
Moje lalki dziękują Szarej Sowie za ustanowienie i pieczę na lalkowym kalendarzem, który mobilizuje mnie do pisania postów. Dzięki temu mają szansę nie utonąć pod warstwą kurzu i zapomnienia :-)
wtorek, 21 marca 2017
Księżniczki na wiosnę czyli cierpliwość plastiku
Pierwszy dzień wiosny. Dzień wagarowicza. W weekend rzuciłam się na lalki jak głodny na pełną lodówkę i od razu obrobiłam trzy księżniczki. Zmyłam makijaż, przelałam wrzątkiem te dziwne, usztywnione koczki. Nawet wypuściłam do ogródka.
Długo mnie nie było, zaległości blogowe postaram się nadrobić. Powód, niestety, nie nowy i powracający - rajd po lekarzach i szukanie nazwy dla nietypowych problemów moich synów. Czekanie na wyniki. Stan też nie nowy, a jednak za każdym razem w podobny sposób męczący i stresujący. Szukanie znów bezskuteczne i praktycznie niczego w naszym życiu nie zmieniające. Do następnego razu. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Trzeba żyć.
Zaangażowałam się też w dość dziwny i czasochłonny projekt - spisuję historię mojej rodziny. Trochę zbeletryzowaną, bo pewne luki trzeba wypełnić, ze strzępów wspomnień, które zostały mi w głowie z opowieści babci, setek zdjęć, co do których nie mam nawet pewności, kto się na nich znajduje.
Trzeba też pamiętać o lalkach.
Stan przed (biedulki przeleżały sporo czasu w szufladzie, ale jakoś zupełnie nie miałam do nich serca). Cóż, piękne nie były. Krzykliwe makijaże i wytrzeszcz oczu. Błyszczące, przeładowane sukienki.
Stan po (przy okazji zmywania cieni jedna z księżniczek została pozbawiona rzęs - trzeba to będzie jakoś uzupełnić)
Stan pudełkowy (zdjęcia z sieci):
Kelly i Kelly AA Island Princess Swing & Swirl Tika 2007:
Księżniczki przebrane w cieplejsze ubranka zyskały całkiem normalny wygląd (w weekend u nas temperatury wciąż były raczej zimowe)
Wytrzeszcz oczywiście pozostał (dochodzę do wniosku, że to wina zbyt dużych plamek bieli na źrenicach - można byłoby z tym powalczyć, ale trochę się boję, że zrobię nieodwracalnie gorzej)
Długo mnie nie było, zaległości blogowe postaram się nadrobić. Powód, niestety, nie nowy i powracający - rajd po lekarzach i szukanie nazwy dla nietypowych problemów moich synów. Czekanie na wyniki. Stan też nie nowy, a jednak za każdym razem w podobny sposób męczący i stresujący. Szukanie znów bezskuteczne i praktycznie niczego w naszym życiu nie zmieniające. Do następnego razu. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Trzeba żyć.
Zaangażowałam się też w dość dziwny i czasochłonny projekt - spisuję historię mojej rodziny. Trochę zbeletryzowaną, bo pewne luki trzeba wypełnić, ze strzępów wspomnień, które zostały mi w głowie z opowieści babci, setek zdjęć, co do których nie mam nawet pewności, kto się na nich znajduje.
Trzeba też pamiętać o lalkach.
Stan przed (biedulki przeleżały sporo czasu w szufladzie, ale jakoś zupełnie nie miałam do nich serca). Cóż, piękne nie były. Krzykliwe makijaże i wytrzeszcz oczu. Błyszczące, przeładowane sukienki.
Stan po (przy okazji zmywania cieni jedna z księżniczek została pozbawiona rzęs - trzeba to będzie jakoś uzupełnić)
Stan pudełkowy (zdjęcia z sieci):
Kelly i Kelly AA Island Princess Swing & Swirl Tika 2007:
Kelly Sleeping Beaty z serii Princesses with Pets 2007:
Wytrzeszcz oczywiście pozostał (dochodzę do wniosku, że to wina zbyt dużych plamek bieli na źrenicach - można byłoby z tym powalczyć, ale trochę się boję, że zrobię nieodwracalnie gorzej)
niedziela, 19 lutego 2017
Dzień Męskiej Lalki
Przedstawiam jedynego pełnoletniego przedstawiciela męskiego gatunku, który u mnie mieszka. Bo tych nieletnich mam całe stadko, ale to nie ich dzień.
Ken Cool Shavin' 1996.
Własność mojej 5-letniej córki:
Długo szukałyśmy Kena. Córka ma spore stadko barbiowatych i koniecznie chciała faceta. Kilkukrotne wizyty w sklepach zabawkowych, cóż, kończyły się zakupem kolejnej księżniczki. Żaden z obecnie dostępnych na rynku Kenów nie wpadł w oko ani jej, ani mnie.
Poszperałam na allegro, z zamiarem zakupienia jakiegoś starszego moldu. Musiał mieć włosy do czesania, bo lalek z wmoldowanym owłosieniem moja córka nie uznaje. Posucha. A potem wpadł mi w oko ten gość. Nagi i z mocno zaniedbanymi włosami. Ale ten zarost... miodzio.
Zarost znika pod wpływem ciepłej wody (ciepła w ogóle) i pojawia się po wystawieniu faceta za okno (latem pozostaje zimna woda lub lodówka). Zdjęcie z sieci z czasów świetności:
Artykulacja ograniczona - nogi zginają się na dwa klilknięcia, ruchomość w pasie. Zgięte ręce trochę utrudniają pozowanie. Nastrój mam nieromantyczny, więc nie wciskałam mu w ramiona żadnej panny.
Samotny wilk. Po bliższych poznaniu okazało się, że ma kilka blizn. Nad włosami trzeba będzie jeszcze popracować. Chętnie zrobiłabym mu irokeza. Albo wystylizowała na harleyowca (bandana na głowie rozwiązałaby problem zmechaconych włosów). Ale cóż, moja córka ma inny gust i to ona wybierała dla niego garderobę. Jak znam córkę, to niebawem ożeni go z jakąś księżniczką i wciśnie im piątkę Evi w roli córek. Ech, samo życie ;-)
Ken Cool Shavin' 1996.
Własność mojej 5-letniej córki:
Długo szukałyśmy Kena. Córka ma spore stadko barbiowatych i koniecznie chciała faceta. Kilkukrotne wizyty w sklepach zabawkowych, cóż, kończyły się zakupem kolejnej księżniczki. Żaden z obecnie dostępnych na rynku Kenów nie wpadł w oko ani jej, ani mnie.
Poszperałam na allegro, z zamiarem zakupienia jakiegoś starszego moldu. Musiał mieć włosy do czesania, bo lalek z wmoldowanym owłosieniem moja córka nie uznaje. Posucha. A potem wpadł mi w oko ten gość. Nagi i z mocno zaniedbanymi włosami. Ale ten zarost... miodzio.
Zarost znika pod wpływem ciepłej wody (ciepła w ogóle) i pojawia się po wystawieniu faceta za okno (latem pozostaje zimna woda lub lodówka). Zdjęcie z sieci z czasów świetności:
Artykulacja ograniczona - nogi zginają się na dwa klilknięcia, ruchomość w pasie. Zgięte ręce trochę utrudniają pozowanie. Nastrój mam nieromantyczny, więc nie wciskałam mu w ramiona żadnej panny.
Samotny wilk. Po bliższych poznaniu okazało się, że ma kilka blizn. Nad włosami trzeba będzie jeszcze popracować. Chętnie zrobiłabym mu irokeza. Albo wystylizowała na harleyowca (bandana na głowie rozwiązałaby problem zmechaconych włosów). Ale cóż, moja córka ma inny gust i to ona wybierała dla niego garderobę. Jak znam córkę, to niebawem ożeni go z jakąś księżniczką i wciśnie im piątkę Evi w roli córek. Ech, samo życie ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)